Piotr Czerski

→ en

…jest więc i dobra wiadomość: otóż wszystko w naszych rękach,

podmiotem zbiorowym Polski już teraz jesteśmy bowiem my; i z każdym rokiem my będziemy Polską bardziej. My, tzn. ludzie wchodzący w dorosłość już w III RP, tak to może określmy. My, tzn. tych kilka pokoleń, których najważniejszą cechą wspólną jest całkowita polityczna impotencja; kiedy bowiem przychodziło do określania swojej życiowej drogi realna polityka była strefą zamkniętą; w niej wielkie swe wojny toczyli ojcowie. Nasi ludzie polityczni porozłazili się więc po różnych pięknych instytucjach fundacjach teatrach i czasopismach: pozyskiwać granty, badać zjawiska i wystawiać rewolucję. Druga zaś połowa na różne sposoby jęła uprawiać humanistykę, tj. zdawać miejscowym sprawozdanie z przeglądu zagranicznej prasy. A trzecia ich połowa robi w reklamie — i ta ma na rzeczywistość stosunkowo największy wpływ, oczywiście za cenę poświęcenia życia opowiadaniu jogurtu. Co zaś wszystkie grupy łączy — to że ich królestwa nie z tego są świata; przeciwnie, są to zamki ze snów posadowione na omszałym mgłą gruncie. Dostrzeganie tego nie leży już jednak w niczyim interesie; zbyt wiele niczego jest już do stracenia. Nic więc dziwnego, że nasze rewolucje wyglądają jak bunt siedmiolatka przeciwko rozwodowi rodziców: “przestańcie się kłócić”, oto, co mamy do powiedzenia. I wtedy wchodzi on, nasz człowiek, krew z krwi, kisiel z budyniu, przez ironię losu wyniesiony do najwyższej godności, aby nikt nie mógł przeoczyć jaki obraz nasz — i znajduje rozwiązanie: nie w tym tygodniu. Nie w tym tygodniu, wrócimy do sprawy kiedyś tam, a póki co jest niedziela i ma być wesoło. No więc nie jest to być może wcale taka znów dobra wiadomość

25.07.2017, 12:36