Piotr Czerski

→ en

Gdyby zapytać dlaczego projekt Razem póki co nie rokuje — należałoby zacząć od tego, że

Razem popełniło typowy błąd startupów, zaczynając od pytania “kim chcemy być?” zamiast “czyje problemy chcemy rozwiązać?”. Odpowiedź na pytanie “kim chcemy być?” była oczywiście prosta: przede wszystkim należy być prawdziwą lewicą, co do tego z pewnością wszyscy jesteśmy zgodni. Niestety z tożsamością jest jak z drzewem genealogicznym: nie interesuje nikogo poza samymi zainteresowanymi. Świata nic a nic nie obchodzi kim jesteś, świat jest zainteresowany wyłącznie tym czy możesz mu dać to, czego potrzebuje. Więc chociaż kolorowa prasa wciąż namawia na rzucenie pracy w korpo i podążanie za swoją pasją to może jednak warto upewnić się, czy na ślimaki i żabie udka jest już rynek nad Wisłą

Kto zaczyna od głębokiego tożsamościowego namysłu ten w kilku łatwych do przewidzenia posunięciach trafia donikąd: nieuniknione rozszerzanie z czasem autodefinicji tak, żeby poza Leszkiem Millerem nikt nie poczuł się przypadkiem wykluczony, musi prowadzić do budowania osobnej przestrzeni prawdziwej demokracji wewnątrz istniejącego systemu. Cokolwiek flakowate hasło “inna polityka jest możliwa” — od początku brzmiące jak zapowiedź testowania niedookreślonej hipotezy interesującej wyłącznie dla garstki fanatyków polityki — póki co niespecjalnie zyskało więc na wiarygodności

I to pomimo pewnych, jak się wydaje, ustępstw, jak uczynienie medialną twarzą partii Adriana Zandberga i namaszczenia go na symbolicznego dynamicznego lidera; ten nie-do-końca-idealnie-demokratyczny gest kontrowany jest jednak podkreślaniem, że lider nie jest liderem — oraz przez samego niewątpliwie bardzo sympatycznego AZ, wpadającego niestety we wzorcowy timbre warszawsko-krakowskiego intelektualisty, zupełnie szczerze rozbawionego faktem, że ktoś, kto tak doskonale wszystko wie i tak świetnie wszystko rozumie, siedzi oto w knajpie nad ciepłym piwkiem zamiast rządzić światem. Ja to lubię, ale no właśnie, trzeba lubić

Dziś, dwa lata po oddaniu swojego głosu na Razem, jedyne, co wiem o tej partii, to że prywatne jest tam polityczne. Tyle przebija się z social mediów. I tu pojawia się też zabawny dysonans poznawczy: jakkolwiek umiałbym pisać najpiękniejsze wiersze o tym, że póki wszyscy nie są wolni — nikt nie jest wolny itd. to jednak kiedy myślę o przyszłości — myślę najpierw o swojej rodzinie i państwie, w jakim swoje życie ma przeżyć mój syn, a dopiero później o warunkach zatrudnienia sexworkerek i sexworkerów w późnym kapitalizmie. To nie jest w porządku, ale tak właśnie jest. Niestety dla Razem stosunkowo łatwo wprowadzić reguły zgodnie z którymi ta nierównowaga empatii zostaje skutecznie wypchnięta z przestrzeni dopuszczalnej komunikacji, natomiast prawdopodobnie szalenie trudno będzie wyrugować ją z natury ludzkiej

Wyobrażam sobie — nic jednak nie wiedząc o organizacji wewnętrznej — że w obliczu braku twardych danych (jak mierzyć trendy przy notowaniach na granicy błędu?) dogmatyczne spory o właściwy kierunek nie znajdują łatwych zakończeń, a głębokie uwikłanie wewnętrznej struktury w algorytmy FB nie ułatwia ewolucji. Zły kontent wypiera dobry kontent, takie są odwieczne prawa kultury, można tylko ubolewać; no natomiast rating póki co zostawimy niestety na B: non-investment grade, highly speculative

Nie wińcie posłańca, moi przyjaciele; nie cel jest przecież celem, lecz droga jest celem

31.07.2017, 12:24